<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Blog księdza Jacka Jezierskiego</title>
	<atom:link href="http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Sat, 18 Feb 2012 21:07:32 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
		<item>
		<title>A ja wiem lepiej</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/a-ja-wiem-lepiej/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/a-ja-wiem-lepiej/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 18 Feb 2012 21:07:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=221</guid>
		<description><![CDATA[Napisano czarno na białym, że nie wolno tędy wchodzić, a jeden pan z drugim przełażą /choć można wejść innymi drzwiami jak należy/. Zwróciłem uwagę, a oni mówią, że tak jest wygodniej, że przecież nic się stało, itd. Miałem wrażenie, że traktują mnie jak faceta, który się czepia. W wielu miejscach dostrzegam, że ludzie łamią przepisy, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Napisano czarno na białym, że nie wolno tędy wchodzić, a jeden pan z drugim przełażą /choć można wejść  innymi drzwiami jak należy/. Zwróciłem uwagę, a oni mówią, że tak jest wygodniej, że przecież nic się stało, itd. Miałem wrażenie, że traktują mnie jak faceta, który się czepia. W wielu miejscach dostrzegam, że ludzie łamią przepisy, nie zwracają uwagi na znaki i ostrzeżenia, czy prośby. Wydaje mi się, że czynią tak, bo czują się ponad te zakazy i uwagi. Wiedzą lepiej od innych co trzeba robić. Krótko mówiąc: cwaniaki. Czy warto zwracać im uwagę? Pomocą niech będą słowa św. Augustyna: „Zazwyczaj bowiem grzeszne [jest] uchylanie się od obowiązku pouczenia ich /tzn. czyniących zło/, upominania, niekiedy nawet karcenia ich i nagany; bądź dlatego, że nam się trudzić nie chce, bądź, żeby im przykrości nie sprawić, bądź wreszcie, żeby się nie narazić na ich nieprzyjaźń, przez co by nam dokuczać  i szkodzić mogli w tych rzeczach doczesnych, które zdobyć pragnie chciwość nasza lub których utraty lęka się słabość nasza.” /św. Augustyn, Państwo Boże/.<br />
A więc trzeba zwracać uwagę i uczyć od małego, że przepisy nie są po to, by je łamać, ale by ich przestrzegać. Dużą trudnością jednak jest to, że w naszym społeczeństwie ceni się cwaniaków. Mówi się o nich z pewną zazdrością, że „tacy to sobie poradzą w życiu” i „nie dadzą w kaszę dmuchać”. Można nieraz usłyszeć radę: rób tak, by cię nie złapali i nie ukarali. Stąd już niedaleko to bezhołowia i społeczeństwa bez zasad. Dziwimy się innym narodom, że u nich jest porządek. Ale to nie wynik daru z nieba, ale pracy od małego dziecka nad stosowaniem się do reguł. A człowiek uczciwy i praworządny nie jest tam pierdołą, ale przykładem do naśladowania.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/a-ja-wiem-lepiej/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Dzieci się nudzą</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/dzieci-sie-nudza/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/dzieci-sie-nudza/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 12 Feb 2012 16:07:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=219</guid>
		<description><![CDATA[Wiem, pisałem ostatnio o zabawie i dzieciach. Jednak pod wpływem impulsu postanowiłem coś jeszcze w podobnym temacie dorzucić. Powód nie jest nowy, ale ostatnio uderzył w moje uszy i zmącił umysł. Kiedyś w Kabarecie Starszych Panów można było usłyszeć piosenkę o tym, że „w czasie deszczu dzieci się nudzą”. Dodam, że nudzą się nie tylko [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wiem, pisałem ostatnio o zabawie i dzieciach. Jednak pod wpływem impulsu postanowiłem coś jeszcze w podobnym temacie dorzucić. Powód nie jest nowy, ale ostatnio uderzył w moje uszy i zmącił umysł. Kiedyś w Kabarecie Starszych Panów można było usłyszeć piosenkę o tym, że „w czasie deszczu dzieci się nudzą”. Dodam, że nudzą się nie tylko wtedy, gdy pada deszcz /kto ma do czynienia z dziećmi ten wie/. Od wielu lat obserwuję różne grupy, które przejeżdżają z dziećmi na rekolekcje i skupienia /nie tylko do naszego domu/. Oprócz różnych kategorii grup, widzę też taką, która dzieli grupy na te, które potrafią się zająć dziećmi i te, które się nimi nie zajmują /nawet jeśli twierdzą inaczej/. Wiadomo, że dziecko nie potrafi siedzieć i słuchać konferencji czy kazania /chyba, że krótko i dla dzieci/. Nie ten język, długość wywodu, itp. A więc gdy jest „coś” dla dorosłych, trzeba w tym  czasie mieć „coś” dla dzieci i „kogoś”, by się nimi zajął. Bywa, że nawet jest jakiś „ktoś”, to trudno nazwać go nawet opiekunem, skoro jest starszy od dzieci o kilka lat. Zresztą takie podejście nie jest nowe. Kiedy jeździłem na oazy w szkole średniej,  uważano, że na Oazę Dzieci Bożych może jechać jakiś młody i nieopierzony, ale do starszych to już ktoś, kto potrafi. Dziś wielu myśli podobnie. A przecież właśnie do dzieci potrzeba kogoś z doświadczeniem /co już nie takie rzeczy widział i potrafi przewidzieć co się może stać – choć i tu trzeba być otwartym na pomysłowość maluchów/. Dzieciak, który opiekuje się dziećmi, to trochę  by rzec biblijnie &#8211; jakby niewidomy prowadził niewidomego. Kiedyś taki małoletni wychowawca w naszej auli, opiekując się garstką dzieci, rzucił piłkę /taką do piłki nożnej/, siadł na stole i patrzył jak maluchy strzelają na bramkę, którą były duże drzwi. Pomijam poobijane ściany, ale gdyby ktoś wpadł na jakiś mebel /a było ich trochę porozsuwanych po bokach/, ścianę czy strącił lampę, byłoby dużo płaczu, a może nawet telefon po karetkę. Ale taki młodzian nie wyobrażał sobie tego, a pewnie też nie znał zbyt wielu zabaw /a może był fanem piłki nożnej?/. Żeby zająć się sensownie dziećmi trzeba mieć, oprócz zdolności, trochę doświadczenia. I twierdzę, że łatwiej poprowadzić dorosłych, aniżeli dzieci. Owszem, można nieraz dać kredki i kazać malować. Z reguły dzieci to lubią, ale nie wszystkie i nie zawsze.  Wolny czas dorośli sobie jakoś zorganizują, a dzieci raczej nie.  Może nie będą siedzieć cicho w kącie, tylko wymyślą np. wyścigi po korytarzach, krzycząc wniebogłosy. Zabawa przednia, o ile się w niej uczestniczy. Bierni obserwatorzy, a raczej słuchacze, mają – krótko i potocznie mówiąc – przechlapane. Wiem, dzieci mają energię i muszę ją gdzieś wyładować /dodam, że jeśli w pokoju dzieci jest cicho, to może znak, że są chore lub coś zbroiły/. Właśnie wychowawcy są po to,  by tym dziecięcym żywiołem mądrze pokierować. Wiem, że to możliwe, bo widziałem na własne oczy.<br />
PS. Słyszałem kiedyś, że dzieci dzielą się na czyste i szczęśliwe. Piękne i jakże prawdziwe.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/dzieci-sie-nudza/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Ciepło &#8211; zimno</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/cieplo-zimno/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/cieplo-zimno/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Feb 2012 14:11:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=217</guid>
		<description><![CDATA[Pewnie wielu zna grę ciepło-zimno. Przypomnę, że polega ona na szukaniu schowanego przedmiotu. Osoba, która schowała ową rzecz podpowiada: ciepło lub zimno /w zależności od tego, jak blisko-daleko są poszukiwania od miejsca, gdzie ukryty jest ów przedmiot/. Przypomniała mi się ta gra nie tylko z powodu większych mrozów, które nadeszły /nomen-omen: ze wschodu/. Nie ogłoszę [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pewnie wielu zna grę ciepło-zimno. Przypomnę, że polega ona na szukaniu schowanego przedmiotu. Osoba, która schowała ową rzecz podpowiada: ciepło lub zimno /w zależności od tego, jak blisko-daleko są poszukiwania od miejsca, gdzie ukryty jest ów przedmiot/. Przypomniała mi się ta gra nie tylko z powodu większych mrozów, które nadeszły /nomen-omen: ze wschodu/. Nie ogłoszę niczego nowego, gdy stwierdzę, że człowiek najczęściej ciągle czegoś w życiu szuka. Jedni szczęścia, inni miłości lub pieniędzy. Pragnienia  są różne, bo i każdy człowiek jest inny. Chciałbym jednak w tym tekście podkreślić jak wielką rolę odgrywają ci, którzy towarzyszą nam w szukaniu owych rzeczy. Bywa, że najpierw budzą w nas pożądliwość tego czy owego /normalnie nie byłoby nam to potrzebne/. A potem na różne sposoby są z nami w poszukiwaniach, wiodąc nieraz przez manowce lub wyprowadzając w pole. Nie jest to uczciwa gra, ale nie na darmo ktoś zauważył, że człowiek jest homo ludens i życie jest zabawą. Machnąłbym ręką na dorosłych, którzy mają /albo powinni mieć/ swój rozum i sami decydują czego i w jaki sposób będą szukać w życiu. Gorzej jest z dziećmi, które z natury lubią się bawić. One wybierają to, co im dorośli podsuną /jeśli ktoś ze starszych nie pamięta w co się bawił, na rynku księgarskim jest mnóstwo dobrych i mądrych zabaw i gier/. Bywa, że tzw. wychowawcy /piszę tak, bo trudno nazwać kogoś, kto jest tylko stróżem, a winien być kimś więcej/ niczego nie proponując,  dają szansę innym. Czynią to nieraz w imię: niech dziecko samo wybierze, co ja mu będę narzucał, szanuję jego wolność. Choć pod pozorem owego nowoczesnego /słowo magiczne, używane na określenie wszystkiego, co jest w moim mniemaniu dobre/ i bezstresowego wychowania kryje się nieraz lenistwo i niechęć do wysiłku. Kiedy oddamy pole innym, to możemy być pewni, że zaraz znajdą się ci, którzy pomogą szukać /a najpierw wzbudzą pożądliwość/ rzeczy, które zazwyczaj nie są potrzebne, a bywa, że i złe. W tym podpowiadaniu zabaw i towarzyszeniu w ich realizacji przewagę mają rodzice /muszę w to jednak uwierzyć/, bo to oni są autorytetem dla dzieci i osobami godnymi zaufania.<br />
Myślę, że dziecko uczy się ciepła nie tylko przez kontakt z kaloryferem, ale przede wszystkim z ciepłem bijącym od bliskich. Oby ciepło kojarzyło się z rodziną i domem, a zimno z miejscem wygnania, które mrozi nasze złe pragnienia.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/02/cieplo-zimno/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Stać nas?</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/stac-nas/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/stac-nas/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 29 Jan 2012 14:28:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=215</guid>
		<description><![CDATA[Ile w człowieku niekonsekwencji? Z jednej strony krzyczy, że ta energia tak droga, paliwo, woda, itd. A z drugiej: nie gasi niepotrzebnie świecących się żarówek, nie wyłącza nieużywanych urządzeń i leje bez opamiętania wodę /w mowie też jest to marnotrawstwem/. I jeszcze te podróże autem do oddalonego o 200 m sklepu. Pewnie jest to zrozumiałe, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ile w człowieku niekonsekwencji? Z jednej strony krzyczy, że ta energia tak droga, paliwo, woda, itd. A z drugiej: nie gasi niepotrzebnie świecących się żarówek, nie wyłącza nieużywanych urządzeń i leje bez opamiętania wodę /w mowie też jest to marnotrawstwem/. I jeszcze te podróże autem do oddalonego o 200 m sklepu. Pewnie jest to zrozumiałe, gdy trzeba zrobić „porządne zakupy” i można by, dźwigając te siaty, uszkodzić sobie np. kręgosłup. Niestety – widać to często gołym okiem &#8211; nie potrafimy rozumnie gospodarować dobrami. W naszej narodowej tradycji i całej historii słychać nierzadko: „zastaw się, a  postaw się”. W PRL-u, kiedy „wszystko było wspólne”, rozumiano, że jest  niczyje. I wiele rzeczy się marnowało. Trzeba było przynosić makulaturę, żeby mieć dobrą ocenę ze sprawowania w szkole. A potem widziało się jak owa makulatura wala się z kąta w kąt, nikomu niepotrzebna. A przy okazji można było zobaczyć jak marnuje się mnóstwo papieru zbyteczne ulotki czy zarządzenia i raporty. Minęło trochę czasu i my – tak słychać &#8211; posunęliśmy się w rozwoju cywilizacyjnym. Jesteśmy wielu rzeczy świadomi, czyli można by mniemać, że nasze szare komórki lepiej pracują. Może i wydajniej, ale czy to tylko przetwarzanie danych? Gdzie ta mądrość? Dziś nieraz słyszę: stać nas! I mam wrażenie, że to „mówi” jakaś przekorna duma do bogatszego od nas przeciwnika /który przy okazji  chce nas upokorzyć/. Ale czy rzeczywiście mamy tyle? A nawet gdyby, to gdzie to rozumne zarządzanie, myślenie o przyszłości, o innych, itd. Wyrzucamy pieniądze w błoto, a potem jęczymy, że takie ciężkie życie. Oczywiście to nie dotyczy wszystkich, bo problem &#8211; jak to często bywa – jest złożony. Ale niekonsekwencja w zarządzaniu dobrami jest widoczna w wielu miejscach. Zawsze przykład idzie z góry: skoro oni tak robią, to po co ja mam robić inaczej? Najgorzej mają dzieci, bo „czym skorupka za młodu nasiąknie…”. A od kogo tu się uczyć? Dziś często dzieci zbierają makulaturę, plastikowe butelki, ale raczej dociera do nich, by nie śmiecić, a nie by mądrze gospodarzyć. Oby mądrość nie była towarem deficytowym, a jej pragnienie udziałem każdego człowieka.<br />
PS. Znowu sobie ponarzekałem. A tu słońce świeci. Tylko dlaczego taki mróz…?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/stac-nas/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Łatki</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/latki/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/latki/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Jan 2012 20:22:16 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=213</guid>
		<description><![CDATA[Kiedyś kojarzyły mi się z naprawą dętki albo przecierającym się na łokciach swetrem. W pierwszym przypadku ratowały komuś przyjemność z poruszania się kołowym pojazdem. W drugim mogły przedłużyć życie zniszczonej odzieży, a nawet nieraz podkreślić walory sweterka. Dziś częściej słychać o łatkach przyczepianych ludziom, za którymi się nie przepada. Są świetnym narzędziem do wykluczania innych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedyś kojarzyły mi się z naprawą dętki albo przecierającym się na łokciach swetrem. W pierwszym przypadku ratowały komuś przyjemność z poruszania się kołowym pojazdem. W drugim mogły przedłużyć życie zniszczonej odzieży, a nawet nieraz podkreślić walory sweterka. Dziś częściej słychać o łatkach przyczepianych ludziom, za którymi się nie przepada. Są świetnym narzędziem do wykluczania innych z różnych społeczności. Można by rzec, że taka łatka to często/choć nie zawsze/ potwarz, pomówienie czy oszczerstwo /nie mamy chyba wątpliwości co do oceny moralnej takich zachowań/, ale jak ładnie i niewinnie brzmi. Oznaczamy nią innych, klasyfikujemy, a potem wrzucamy do takiej czy innej grupy. Najczęściej do tej nielubianej przez nas. I mamy takiego kogoś „z głowy”. Łatka zazwyczaj utrudnia, a nawet uniemożliwia prowadzenie rozmowy czy dyskusji. Przecież wiemy czego możemy się spodziewać, a więc po co słuchać, ważyć argumenty, wspólnie szukać rozwiązań…  Pewnie dużo o człowieku mówi to co dana osoba czyta, czego słucha, jakie stacje telewizyjne ogląda, ale to nie oznacza, że nie można z nią pogadać. Owszem, może to być stratą czasu, kiedy obie strony tylko mówią, a nie chcą się słuchać, ale to materiał na inne rozważania.<br />
Bywa, że przypięta łatka dobrze się trzyma i nawet jeśli ktoś próbuje ją odczepić, to nie jest to takie łatwe i proste.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/latki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Adekwatność</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/adekwatnosc/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/adekwatnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 15 Jan 2012 18:30:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=211</guid>
		<description><![CDATA[Niedawno zobaczyłem w sieci fragment koncertu noworocznego z pewnego Domu Kultury. Czas świąteczny, no więc „na tapecie” kolędy. Zespół /w nazwie „band” – pewnie, żeby nie było wątpliwości/ i chór „aniołów” /taka charakteryzacja/ z liceum wyśpiewywały piękną kolędę „Cicha noc”. Niestety, w wykonaniu tych artystów, trudno było uwierzyć, że ta noc była „cicha”. Kolęda została [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niedawno zobaczyłem w sieci fragment koncertu noworocznego z pewnego Domu Kultury. Czas świąteczny, no więc „na tapecie” kolędy. Zespół /w nazwie „band” – pewnie, żeby nie było wątpliwości/ i chór „aniołów” /taka charakteryzacja/ z liceum wyśpiewywały piękną kolędę „Cicha noc”. Niestety, w wykonaniu tych artystów, trudno było uwierzyć, że ta noc była „cicha”. Kolęda została przekształcona /przepraszam za eufemizm/ w dynamiczną, skoczną i głośną piosenkę. Na dodatek niemłoda /sorry, kobietom się lat nie wytyka/ wokalistka  w krótkiej spódniczce dodawała swoje próby jodłowania. Czyli głośno i z przytupem, choć tekst zapraszał do ciszy i refleksji. Rozumiem, że dziś próbuje się kolędy zaśpiewać na nowo i są różne ich interpretacje. Każdy ma prawo zaaranżować coś znanego i pokazać to w nowej, często zaskakującej szacie. Ale, by to miało ręce i nogi, trzeba wczytać się w tekst i spróbować zrobić coś, co tworzyłoby jakąś harmonię tekstu z muzyką. No, chyba, że chodzi o szok i awangardę /dziś to modne i nadaje się do publikacji w mediach/. Słyszałem wiele kolęd w ciekawych aranżacjach, w stylach i rytmach dalekich od miejsc, w których rodziły się owe kolędy, np. „Tryumfy Króla Niebieskiego” w stylu reggae. Ale one najczęściej oddawały ducha tekstu i współbrzmiąc tworzyły właściwy klimat. Te moje uwagi nie dotyczą tylko kolęd /choć ta konkretna interpretacja „Cichej nocy” była impulsem do skreślenia tych kilku słów/. Nierzadko spotkamy się z sytuacją, w której jakiś tekst, muzyka, ruch, scenografia nie pasują do całości. Być może wynika to z braku szacunku do całości lub chęci pokazania za wszelką cenę czegoś, co potrafimy /może tak było z tym „jodłowaniem?/. A może jest tylko wynikiem niedbalstwa czy niezrozumienia. Nie wystarczy tylko powiązać fakty:  skoro „Cicha noc” powstała w Austrii, to trzeba jodłować. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/adekwatnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Hej, kolęda!</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/hej-koleda/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/hej-koleda/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 08 Jan 2012 09:43:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=208</guid>
		<description><![CDATA[O „kolędzie”, czyli wizycie duszpasterskiej, napisano wiele. Temat nośny, bo aktualny i wzbudza emocje. Widać to np. po komentarzach w sieci. Można to i owo usłyszeć na ulicy. Jedni bronią „kolędy” i piszą, że jest to okazja do rozmowy ze swoim duszpasterzem. Inni mówią: to zbiórka pieniędzy, ksiądz wpada po „kopertę”, bo na więcej nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>O „kolędzie”, czyli wizycie duszpasterskiej, napisano wiele. Temat nośny,  bo aktualny i wzbudza emocje. Widać to np. po komentarzach w sieci. Można to i owo usłyszeć na ulicy. Jedni bronią „kolędy” i piszą, że jest to okazja do rozmowy ze swoim duszpasterzem. Inni mówią: to zbiórka pieniędzy, ksiądz wpada po „kopertę”, bo na więcej nie ma czasu. Oczywiście owe głosy są uzależnione od wielu czynników. Na wsi będzie inaczej niż w mieście. Oceny „kolędy” zależą od zachowania konkretnych księży: jedni się starają, inni nie. Nie bez znaczenia będzie też zaangażowanie w życie kościoła tych, którzy oceniają. Osobiście cieszę się, że nie muszę chodzić „po kolędzie”. W pierwszym roku kapłaństwa „kolędowałem” w 10 tys. parafii w dużym mieście. Było nas dwóch /proboszcz i ja/, a przez kilka dni pomagał „wynajęty” trzeci ksiądz. Prawie nikogo się nie znało, miało się poczucie, że ludzie wieczorem chcą iść spać, a wielu po prostu nie wie o kolędzie, bo parafia istnieje od roku i jest tylko prowizoryczna kaplica. Jak do tego dołożymy, że pewna grupa mieszkańców nie chciała parafii, to mamy obraz niewesołej wędrówki. Ale był zapał i konieczność /byłem „wypożyczonym” księdzem zakonnym, który pracował w parafii diecezjalnej/. W innej parafii nieraz słyszałem podczas kolędy: „o! mamy nowego księdza”, choć tam byłem od trzech lat. Nauczyłem się też odmawiać proponowanej „na wejście” kawy czy herbaty w domach, gdzie nie znałem  &#8211; przynajmniej z widzenia &#8211; ludzi. Zanim stałem się asertywny, najczęściej po kilku minutach okazywało się, że propozycja była „z grzeczności”, a ludzie tak naprawdę nie chcą rozmawiać z księdzem, bo i o czym? Ale… woda musi się zagotować /wrzątku nie wypiję/, a więc siedzę i kombinuję, by nie było niemiło. W czasie kolędy zdarzało się wiele ciekawych spotkań z ludźmi, których znałem z kościoła, i takich, w czasie których trzeba było robić dobrą minę. Zawsze doskwierała mi myśl, że nie wszyscy może chcą tej wizyty, ale nie wypada im odmówić. I te ilości poznanych szybko ludzi, którzy zacierali się i mieszali w pamięci. Inaczej chodziło się po wsi /z kolegą zastępowaliśmy umierającego na raka młodego proboszcza/. Ważne było, że ludzie nas znają z kościoła.<br />
Kiedy słyszę pytanie: czy kolęda jest potrzebna?,  odpowiadam:  to zależy. Trzeba by zastanowić się  o co nam chodzi w tej wizycie duszpasterskiej i potem dostosować do niej warunki. Bo trudno mówić o okazji do porozmawiania z duszpasterzem, poznania się, kiedy on ma kilka minut albo jest zmęczony tym „ciągłym poznawaniem” /np. gdy jednego dnia jest do odwiedzenia 30 czy 40 mieszkań/. Kiedy nie ma ochoty na spotkanie /czy to ze strony duszpasterza, czy odwiedzanych parafian/, to ono nie może się udać. A jeśli przyjmiemy, że jest to święcenie mieszkań i zbiórka pieniędzy, to powiedzmy to jasno. W takim wypadku kolęda „pójdzie migiem”. Potem tylko to trzeba by wszystko rozliczyć i podać do wiadomości. Transparentność – dziś ważne słowo. Kolęda ma tradycję, ale wypadałoby  ją dziś dobrze zaadaptować do warunków.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/hej-koleda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Petarda</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/petarda/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/petarda/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 12:07:32 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=206</guid>
		<description><![CDATA[Nie przepadam za sztucznymi ogniami. Z reguły raczej więcej robią huku niż jakiegoś wrażenia estetycznego /te różne spadające kule, różnobarwne pióropusze, itp./. Domyślam się, że najtańsze są petardy, a za „pokazy iluminacji” trzeba słono zapłacić. Stąd więcej wybuchów niż okazji do podziwiania pirotechnicznych fajerwerków. Wydaje mi się, że z roku na rok coraz więcej huku [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Nie przepadam za sztucznymi ogniami. Z reguły raczej więcej robią huku niż jakiegoś wrażenia estetycznego /te różne spadające kule, różnobarwne pióropusze, itp./. Domyślam się, że najtańsze są petardy, a za „pokazy iluminacji” trzeba słono zapłacić. Stąd więcej wybuchów niż okazji do podziwiania pirotechnicznych fajerwerków. Wydaje mi się, że z roku na rok coraz więcej huku w okolicach Sylwestra. Z ekonomicznego punktu widzenia kupowanie hałasu nie ma większego sensu, ale ktoś może zauważyć, że to przecież rozrywka i nie wypada zaglądać do cudzej kieszeni. W końcu trzeba niekiedy się rozerwać. I to zdarza się, że dosłownie. Umiłowanie huku ostatnio skojarzało mi się z wybuchami bomb i ostrzałem artyleryjskim. Nie miałem &#8211; na szczęście –jakichkolwiek wojennych czy terrorystycznych przeżyć. Nie jest żadną tajemnicą, że we wszelkich działaniach pirotechnicznych prym wiodą mężczyźni. Może, gdyby się wyszaleli na jakimś poligonie, oszczędziliby innym tego hałasu? Ciekawe, że zwierzęta nie cierpią Sylwestrowej nocy. Właśnie z powodu huku. Ktoś powie, że gdyby ktoś im wytłumaczył, że ten hałas nic złego im ni zrobi, to może polubiły go. Ale instynkt podpowiada im niebezpieczeństwo i konieczność ucieczki. Może warto by było się zastanowić, czy czasami swoim nielubieniem petard nie podpowiadają nam, ludziom, że hałas niszczy. W końcu Pan Bóg zwierzęta stworzył przed nami. Może wiedzą więcej? Instynktownie.<br />
PS. A może ten hałas ma zagłuszyć cały nasz niepokój?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2012/01/petarda/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Magiczne święta</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2011/12/magiczne-swieta/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2011/12/magiczne-swieta/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 24 Dec 2011 20:41:01 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=204</guid>
		<description><![CDATA[Słyszę to hasło z wielu stron. Domyślam się, że chodzi tu wydarzenie „mające niezwykły, tajemniczy urok i wielką siłę oddziaływania” /jak podaje w jednym ze znaczeń Słownik Języka Polskiego/. Ale w pierwszym odruchu /i takie jest też pierwsze znaczenie tego słowa w owym słowniku /„magiczny”, znaczy związany z magią/. Przyznam, że w uroczystości Bożego Narodzenia [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Słyszę to hasło  z wielu stron. Domyślam się, że chodzi tu wydarzenie „mające niezwykły, tajemniczy urok i wielką siłę oddziaływania” /jak podaje w jednym ze znaczeń Słownik Języka Polskiego/. Ale w pierwszym odruchu /i takie jest też pierwsze znaczenie tego słowa w owym słowniku /„magiczny”, znaczy związany z magią/. Przyznam, że w uroczystości Bożego Narodzenia nie widzę żadnej magii. Po prostu wspominamy dzień narodzenia Jezusa Chrystusa. Dla wierzących w Jego boskość – dzień szczególny, bo przypominający wielką miłość Boga, który posłał swego Syna, by ten stał się człowiekiem. To nie tylko mądrość teologiczna, którą wypadałoby znać /uwaga dla wierzących/, ale i tłumaczenie, dlaczego ten dzień jest tak ważny. Przez wieki na okoliczność Świąt Bożego Narodzenia nagromadziło się mnóstwo tradycji, zwyczajów, obrządków, śpiewów, itd. itp. Pokazują nie tylko pomysłowość człowieka, ale przede wszystkim poszukiwania najlepszego sposobu tłumaczenia sobie i innym co się tam wydarzyło szczególnego w tę noc w Betlejem i jak można to przełożyć na nasze życie. Dziś nieraz odnoszę wrażenie, że te różne zwyczaje traktuje się jak piękną, ale „zalatującą” skansenem tradycję. Można pooglądać jasełka, zaśpiewać kolędę /przecież wypadałoby/ i ocenić grę aktorów lub nasze braki w pamięci i kiepski głos. Ale czy słyszymy ich przesłanie, mówiące o narodzonym Mesjaszu? Mówi się dziś o komercjalizacji świąt, o bieganiu po sklepach /także i internetowych/ za prezentami. Ale problemem – tak myślę – może być i powierzchowność w przeżywaniu świąt, w której tradycja staje się celem sama w sobie, a rzeczywiste powody świętowania tego dnia są coraz bardziej nieznane i obce. Choinka, kolędy, śnieg /mała rozpacz kiedy go nie ma/ i …wzruszenie. Nie chcę być złym prorokiem, ale może za jakiś czas będzie wzruszenie, ale ramion na pytanie: czy Pan/Pani obchodzi święta? Niemniej dziś warto nie tylko pielęgnować zwyczaje, ale i przypominać sobie , a szczególnie maluczkim, dlaczego je obchodzimy. By ten Jezus malusieńki z Betlejem, Bóg zrodzony z Dziewicy,  nam błogosławił. Czego z serca życzę czytającym ten tekst.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2011/12/magiczne-swieta/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Bażant i poczucie bezpieczeństwa</title>
		<link>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2011/12/bazant-i-poczucie-bezpieczenstwa/</link>
		<comments>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2011/12/bazant-i-poczucie-bezpieczenstwa/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 18 Dec 2011 20:21:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>ks. Jacek</dc:creator>
				<category><![CDATA[O wszystkim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/?p=202</guid>
		<description><![CDATA[Odleciały jedne ptaki, zadomowiły się inne. Życie nie zna pustki. Park też nie za bardzo. Tak jak w zeszłym roku, także teraz można podziwiać u nas bażanty. Przemykają alejkami /jak zorientują się, że ktoś się zbliża/, paradują po boisku. Widać, że czują się tu u nas w miarę bezpiecznie i stąd ich obecność. Nie ma [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Odleciały jedne ptaki, zadomowiły się inne. Życie nie zna pustki. Park też nie za bardzo. Tak jak w zeszłym roku, także teraz można podziwiać u nas bażanty. Przemykają alejkami /jak zorientują się, że ktoś się zbliża/, paradują po boisku. Widać, że czują się tu u nas w miarę bezpiecznie i stąd ich obecność. Nie ma psów gończych, ani myśliwych z bronią.  To poczucie bezpieczeństwa potrzebne jest każdemu stworzeniu. Dobrze, jeśli można je znaleźć. Trzeba też czynić wszystko – jeśli tylko mamy na to wpływ – żeby szczególnie to, co bezbronne, miało warunki, w których czuje się bezpiecznie.<br />
Tydzień temu rozpoczęły się w naszej małej owczarni wykoty – przyszły na świat dwie owieczki i trzy baranki. Kapitalnym doświadczeniem jest obserwacja tych małych stworzeń, kiedy szukają swych matek, a z kolei jak one troszczą się – na swój sposób – o własne dzieci. Już kiedyś pisałem, jak wiele możemy się nauczyć od różnych stworzeń. Te obserwacje mogą nie tylko budzić zachwyt i zadumę nad porządkiem świata, instynktem czy wolą życia. One też przyczyniają się – tak sądzę – do rozmyślań nad naszym ludzkim życiem. Bo skoro zwierzęta potrafią tak dbać o siebie, to o ile bardziej powinni ludzie. Niekiedy można usłyszeć w mediach o wyrodnych rodzicach, porzuconych czy maltretowanych dzieciach. Budzi to w nas oburzenie, ferujemy wyroki czy załamujemy ręce nad obecnym światem. Najczęściej dowiadujemy się o tych dramatycznych historiach, kiedy już pojawią się ofiary – najczęściej dzieci, które są najsłabsze i bezbronne. Chcąc pomóc, szuka się wtedy różnych sposobów. Ale czy jest szansa, by zapobiegać takim sytuacjom? Nie chodzi mi tu o bystrych sąsiadów, którzy widzą wcześniej i reagują, czy wszelkie służby, które z natury swej mają pomagać we wszelkiego rodzaju patologiach. W sumie, by być rodzicem, nie trzeba kończyć kursu z egzaminem, jak na prawo jazdy. Dziecko się ma. I bywa, że na posiadaniu –niestety- się kończy. I tu jest cała tragedia: rodzice mogą mieć dzieci, a dzieci nie mogą mieć rodziców. Brzmi paradoksalnie, ale jak nazwać sytuację, w której dziecko tylko z tego powodu, że jest słabsze, stoi na straconej pozycji? W świecie zwierząt /według mojej wiedzy /o życiu często decyduje instynktowna siła jednostki. Ale zwierzęta nie bawią się w rodziców. Oni nimi są. Bo życie to nie zabawa.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://jezierski.pallotyni-wadowice.org.pl/2011/12/bazant-i-poczucie-bezpieczenstwa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

